Tobie to, Sylwio, tobie, Turio, mówię,
Walencja bowiem zachęcać nie trzeba.
Idę, by gościa przysłać wam niebawem.
Książę odchodzi.
WALENCJO
To młodzian, który, jak mówiłem pani,
Miał przybyć ze mną, ale mu kochanka
Zamknęła oczy w krysztale swych spojrzeń.
SYLWIA
Znać129, że je teraz uwolniła z więzów,