Że będzie suknię mej pani unosić,

By pocałunku rąbkowi przypadkiem

Mizerna ziemia nie skradła, a dumna

Tak wielkim szczęściem, nie przestała rodzić,

Gardząc kwiatami, tym przepychem lata,

I srogiej zimy nie zmieniła w wieczność.

PROTEJ

Cóż to za szumne, Walencjo, przechwałki?

WALENCJO

Wybacz, Proteju, co mówię, jest niczym