Czyż mię tak płytką, bezrozumną sądzisz226,
Iżbym się dała podejść twym pochlebstwom,
Tobie, coś twymi śluby227 zwiódł tak wielu?
Wróć, wróć i skruchą przebłagaj kochankę.
Ja zaś na bladą tę królową nocy228
Przysięgam, że twych nigdy próśb nie przyjmę,
I gardzę hołdem twym niecnym i tobą.
Nawet niemało już sobie wyrzucam,
Że na rozmowie z tobą czas tu trwonię.