Cóż bym wtedy obaczył93?
ŚPIECH
Twe dzisiejsze szaleństwo, a jej straszną zmianę. Gdyż on, że się kochał, nie miał oczu, by pończochę podwiązką okręcić, a tobie, że się kochasz, brak oczu nawet do włożenia pończochy na nogę.
WALENCJO
Więc i ty może się kochasz, chłopcze, gdyż dziś rano nie miałeś oczu do oczyszczenia mych trzewików.
ŚPIECH
Prawda, zanadtom się zakochał94 w poduszce. Dzięki ci, żeś mię skropił za mą miłość, teraz bowiem mogę śmielej przyganiać twojej.
WALENCJO
Koniec końców, stoję w jarzmie miłości.