Ojciec mię czeka. Nie proś. Toń już nagli,

Lecz nie toń łez twych, ta, owszem, gotowa

Tu mię zatrzymać dłużej, niż mi wolno.

Bądź zdrowa, Julio!

Uścisk; Julia odchodzi zapłakana.

Poszła, nic nie mówiąc!

Prawdziwa miłość milczeniem przemawia,

Bo prawdę piękniej zdobi czyn niż słowo.

Wchodzi Pantino.

PANTINO