Benwolio. Oto nadchodzi. Odstąpcie na stronę:
Wyrwę mu z piersi cierpienia tajone.
Monteki. Obyś w tej sprawie, co nam serce rani,
Mógł być szczęśliwszym od nas! Pójdźmy, pani.
(Wychodzą: Monteki i pani Monteki).
Benwolio. Dzień dobry, bracie.
Romeo. Jeszczeż nie południe?
Benwolio. Dziewiąta biła dopiero.
Romeo. Jak nudnie
Wloką się chwile! Moiż-to rodzice
Tak spiesznie w tamtą zboczyli ulicę?
Benwolio. Tak jest. Lecz cóż tak chwile twoje dłuży?
Romeo. Nieposiadanie tego, co je skraca.
Benwolio. Miłość więc?