Romeo. Małej mi rzeczy do tego potrzeba,
To jest znać tylko język i litery.
Służący. Słusznie pan mówisz, bądźże zdrów i wesół.
(Chce odejść).
Romeo. Czekajno wasze, umiem czytać. (Czyta).
»Sinior Martino, jego małżonka i córki. Hrabia Anzelm
ze swemi pięknymi siostrami. Siniora wdowa po Witruwiuszu.
Sinior Placentio i jego miłe siostrzenice. Merkucyusz
i jego brat Walenty. Mój brat Kapulet z małżonką
i córkami. Moja śliczna siostrzenica Rozalina.
Liwia, sinior Valentio i nasz kuzyn Tybalt. Lucjusz
i nadobna Helena.«
Wspaniałe grono! (Oddaje kartę). Gdzież oni przyjść mają?
Służący. Owdzie.
Romeo. Gdzie?
Służący. Do naszego pałacu, na wieczerzę.
Romeo. Do czyjego pałacu?
Służący. Mojego pana.
Romeo. W istocie, powinienem się był przedewszystkim
spytać, kto nim jest.