Romeo. Człowiek, którego Pan Bóg skazał na zepsucie.

Marta. Dobrześ pan powiedział, na poczciwość! Nie wie
też czasem który z panów, gdziebym mogła znaleźć
młodego Romea?

Romeo. Ja wiem czasem, ale młodego Romea znajdziesz
waćpani starszym, niż był, kiedyś go szukać zaczęła.
Jestem najmłodszy z tych, co noszą to imię w braku
gorszego.

Marta. Ach, to dobrze!

Merkucio. Możeż być dobrym to, co jest gorszem?

Marta. Jeżeli waćpan nim jesteś, to radabym z nim
pomówić sam na sam.

Benwolio. Zaprosi go na jakiś wieczorynek.

Merkucio. Pośredniczka to Wenery. Huź, ha!

Romeo. Cóż to, czyś kota upatrzył?

Merkucio. Kotlinę, panie, nie kota; i to w starym piecu,
nie w polu.