(Kołatanie).

Wnijdź do pracowni mojej. Zaraz, zaraz.
Cóż to za upór!

(Kołatanie).

Idę, idę, któż to
Tak na gwałt puka? Skąd wy? Czego chcecie?

Marta (zewnątrz). Wpuśćcie mię, wnet się o wszystkim dowiecie.
Julia przysyła mię.

O. Laurenty. Witajże, witaj.

(Wchodzi Marta).

Marta. O! świętobliwy ojcze, powiedz, proszę,
Gdzie jest mąż mojej pani, gdzie Romeo?

O. Laurenty. Tu, na podłodze, łzami upojony.

Marta. Ach, on jest właśnie w stanie mojej pani,
Właśnie w jej stanie.