O. Laurenty. Prawda to zbyt znana.
Parys. Przyszłaś się, pani, spowiadać przed ojcem?
Julia. Mówiąc to, panu-bym się spowiadała.
Parys. Nie zaprzecz przed nim, pani, że mię kochasz.
Julia. Że jego kocham, to wyznam i panu.
Parys. Wyznasz mi także, tuszę, że mnie kochasz.
Julia. Gdyby tak było, większą-by to miało
Wartość wyznane z daleka, niż w oczy.
Parys. Biedna! łzy bardzo twarz twą oszpeciły.
Julia. Nie wielkie przez to odniosły zwycięstwo;
Dosyć już była ubogą przed niemi.
Nie jest to krzywda, panie, ale prawda,
I w oczy sobie ją mówię.
Parys. Twarz twoja
Do mnie należy, a ty jej uwłaczasz.