Twoja macocha, jak jastrząb ciekawie,

Spogląda na cię ukrywszy się w trawie!...

Widziała cuda — i sama nieswoja!

Jeszcze na drodze, już słyszy dziewoja:

„Wraz107, czarownico, twe sztuki się spłacą!

Jutro zabijem twą krowę ladaco,

Ujrzysz, czyś lepsza od mojej ty doni108!”

Dziewica w dłonie żałościwie dzwoni.

Daremne żale! Nie minie już klęska:

Macosze bardzo zachciało się mięska!