Dziewa kocha młodzieńca, nawzajem kochana.

Słowik w rosy kropelce widzi siebie żywo;

Młodzian w oku dziewicy swą dolę życzliwą.

Jeden głosek odświeża, latając na parów;

Drugi siły nabiera do świętych zamiarów...

Przyszła burza, z kaliny otrzęsła się rosa;

Mgła ziemska w oczach dziewy zaćmiła niebiosa.

W wieczór słowik przyleciał — i nie znalazł siebie!

Młodzian spojrzał na dziewę — nie poczuł się w niebie!

Pieśń słowika zamarła, poleciał za morze;