Płaszcz królewski
(Podanie historyczne)
Jedną z uliczek odległych Krakowa,
Po dniu majowym, o zmroku już dobie,
Przy niebios lampie, co nad miastem pływa,
Zwolna ją orszak otacza w żałobie,
Aż kilku xięży poprzedza z daleka,
Zlewa się z płaczem pieśnia1 żałościwa,
Gwarne we dzwony rozlega się bicie,
Mnóstwo chorągwi i świateł sowicie;