Ciuciubabka

Pobiegłam na autostradę. Wsiadłam do tira

skazana na oglądanie Charona, który woził

nieprzytomne krowy, tam gdzie nieskończoność

chwiała się na haku. Paplał o starej,

która puszcza się często, kiedy on jest w trasie.

Przesiadłam się do zachodniego samochodu,

częstowałam się gorzką czekoladą, rozmawiałam

po niemiecku o pogodzie, Wałęsie i papieżu,

przełykałam rosnące w gardle anioły strachu...