Oko waserwagi

Każdy jak może, swoja starość łata.

Tytus Czyżewski

Ja Władysław, syn Marianny i Józefa, stolarz

z dziada pradziada, urodzony na klepisku

jako dziecko od pasania krów uciekałem,

modlić się pod kapliczką do Anioła Stróża,

by choć raz pozwolił pojechać do Warszawy,

którą widziałem na obrazie u księdza w Kamyku.

Ożeniłem się z panną, co w łóżku jak kamyk,