Król, ojciec chłopków3, pochylał głowę.

Kochaj wrzeciono4, bo przy wrzecionie

Siedziała nieraz pani w koronie

I lnu pasemka składała w motki5,

By nimi okryć biedne sierotki.

A nade wszystko miłością czystą

Kochaj, ach! kochaj, ziemię ojczystą

I gdy nadejdzie godzina czarna,

Dla niej jak gołąb stań się ofiarna.

Dziś jeszcze małe dziewczątko z ciebie,