Przytuliskiem licznych gości;

Dziwny ciebie opromienia,

Czar męczeństwa i świętości.

Niegdyś ze stron tych pątnicy3,

Z wiarą w sercu niewymowną,

Do Piotrowej szli stolicy4,

Po relikwii kość cudowną.

I gdy o ten dar nieśmiało

Dla Ojczyzny swej prosili,

Papież schylił głowę białą