Gdy poprzednio dokonane oszczędności okazały się niedostatecznemi, rząd, który po mnie nastał, chwycił się tego środka, by obciąć pensje urzędnikom i zrezygnował z bardzo wielu wydatków niezbędnych. Po pewnym okresie czasu trwania obcinek pensyj, wojskowi otrzymali dość poważne dodatki, obcinki te przewyższające, ale urzędnicy cywilni długo nie otrzymywali nic, a wreszcie otrzymali dodatki drobne i niedostateczne.

Zdaniem mojem, weszliśmy przez oszczędności, zaprowadzone po mojem odejściu, na błędną drogę. Rezygnując z inwestycyj, wystawiamy obronność naszego kraju w razie agresji na wielkie niebezpieczeństwa wobec niemożności skutecznego gromadzenia środków obrony. Jednocześnie demoralizujemy ogół funkcjonarjuszy państwowych i policję, opłacając ich pracę niżej tego, co jest godziwe i dopuszczalne i podkopujemy przez to obronność Państwa przed niebezpieczeństwem wstrząśnień wewnętrznych.

Z błędnej drogi trzeba zejść koniecznie. Dlaczego na nią weszliśmy? W imię równowagi budżetu. Twarda to konieczność, ale konieczność. Bez równowagi budżetu nie utrzymamy kursu złotego i nie otrzymamy pożyczki zagranicznej. Trzeba więc wiele poświęcić, ażeby tę równowagę utrzymać.

Ale co poświęcić? O to właśnie się rozchodzi, że w nawoływaniu do oszczędności mało zawsze było zrozumienia tego, jaką drogą można prawdziwą oszczędność najwłaściwiej osiągnąć.

Tymczasem w imię oszczędności dokonane zostały i trwają boleśne i niesłuszne zarządzenia, jak obniżanie płac i wynagrodzeń, a nie ustają okólniki i zarządzenia takie, które dążą do nagromadzenia pracy czysto biurowej i formalnej, wymagającej powiększania personelu, a więc przeszkadzającej rozumnej oszczędności.

Rozumną oszczędność, czy w aparacie rządzącym, czy w aparacie biur prywatnych i wielkich fabryk, można osiągnąć tylko drogą reorganizacji samej pracy, polegającej na upraszczaniu formalistyki oraz na zmniejszaniu punktów zazębiania się pracy.

Wszyscy narzekają na nadmiar cyrkularzy i formularzy. Ale tych ostatnich tylko wciąż przybywa i to we wszystkich dziedzinach. Trzeba z tem skończyć. Zmniejszenie wymagań co do pracy biurowej pozwoli zmniejszyć ilość personelu zajętego pracą formalną.

Akcja oszczędnościowa, polegająca na redukowaniu zbędnych urzędników, odbywała się na skalę poważną w 1924 r. i 1925 r. W ciągu 1926 r. bardzo mało już ich redukowano. Jeżeli usuwano jednych, dobierano drugich. Czy to znaczy, żeby chęci do dalszego przeprowadzania oszczędności zabrakło? Bynajmniej, chęci zapewno były te same, ale zabrakło możności prowadzenia dalszych redukcyj wobec tego, że ci urzędnicy, którzy pozostali na urzędach, po redukcjach 1924 i 1925 r., nie byli to urzędnicy zbędni, a niezbędni i zawaleni pracą. Jakże ich więc redukować.

A jednak dalsze oszczędności są konieczne, choćby dlatego, by móc polepszyć uposażenie reszty urzędników. Ale to dalsze oszczędności są niemożliwe do przeprowadzenia bez reorganizacji i zmniejszenia samych wymagań, jakie władze naczelne stawiają od podległych im urzędów.

Dlaczego te wymagania są tak znaczne? Dlaczego policja, koleje, gminy, szkoły zawalone są pisaniną na żądanie władz, pisaniną, która masę kosztuje pracy, a więc i kosztuje dużo pieniędzy.