Chwyciłem ojca za ramię, jakbym się bał, że to mara, nie ciało, i że się w ciemnościach rozpłynie, a ów człowiek z turecka ubrany odkrył latarkę, którą miał z sobą przysłoniętą, i robi znak, abym płacił. Miałem już przygotowane cekiny i kładłem mu jeden po drugim na dłoń, a on każdy z nich przy świetle latarki bardzo pilnie oglądał, czy nie obrzezany209. Kiedy Turkowi wyliczyłem wszystkie pieniądze, przyszła kolej na Jowana, który chciwie porwał swoich pięć dukatów. Turczyn coś jeszcze szepnął Jowanowi, który na to odpowiedział: peki, peki — to znaczy: dobrze, dobrze, — potem wrócił do łodzi i odpływając zawołał:
— Joł hair olsun!
— Co on mówi? — pytam Jowana.
— Dobrej drogi nam życzy — odpowie Jowan — ale teraz bieżmy! Za mną idźcie ciągle, za mną.
I ruszył w pole, a z pola do lasu, który był niedaleko morza. My biegli za nim, a ja co chwila chwytałem ojca za ramię i czułem, że biedny trzęsie się na całym ciele. Wyjąłem z zanadrza sztylet i podałem go ojcu, ale mówić mu się bałem, co mam na myśli, aby Jowan przypadkiem nie usłyszał i nie zrozumiał. Mój ojciec milcząc wziął sztylet i jeno dłoń mi przy tym uścisnął; jakby mi znak dać chciał, że rozumie i że gotów będzie na wszystko.
XV. Katakallo! Katakallo
Wiedziałem jedno tylko i pewna to dla mnie rzecz była, że jeśli damy się wieść Jowanowi, kędy on zechce, wpadniemy w zdradziecką zasadzkę, bo już nie było żadnego wątpienia, że ten niecnota tak się z Turkami z galery umówił, jako mi poczciwa żona jego powiadała. Tedy cała sztuka w tym była, aby za jego przewodem nie iść, a właśnie w przeciwną stronę się obrócić, i kiedy on zechce na prawo, to brać się na lewo, kiedy zaś on na lewo każe, to my na prawo się weźmiemy.
Umyśliwszy tak, puściłem Jowana naprzód, aby przewodził, a sam wydobyłem pistolet i w pogotowiu go trzymałem. Dałem mu tak iść kilka Zdrowaś Maria w głąb lasu, a kiedy trafiliśmy na parów duży, który nam drogę przecinał, Jowan bierze się na lewo.
— Tędy teraz — rzecze, obracając się ku nam — na lewo pójdziemy.
— Jowan — rzekę ja teraz i dotykam się jego ramienia — na prawo nam droga.