— Bieda jest, bo jest! — począł, ocierając usta.

— Tak mówcie! — wrzasło paru — co tam filozofy!...

— A wiecie, skąd się bierze?

— Ba! Kadukby ta odgadł... Przyszła i jest psiapara.

— A co gadał ksiądz pleban?

Wszyscy się zastanowili.

— No, co gadał? Powiedzcie... — szepnął Tomek.

Pisarz potoczył dokoła okiem filozofa, „który okiełznał emanacyę”...

— Grzech jest w narodzie! — huknął. — Grzech jest i nic więcej...

— A bieda kany się podziała? — wtrącił Jędrek żałośnie z końca stołu.