— Chwała Bogu! Sprawiedliwość nie odeszła z narodu... Was to Bóg karze za tych zaprzedanych; cała wieś cierpi za jednego...
— Za Cyrka! — szepnął Tomek.
— Za Cyrka! — powtórzył pisarz i zaraz dodał: — Dwa tygodnie słonka nie widać. Paniezus zasłonił swoje oblicze przed nami...
— Bo my niegodni...
— Kto niegodny?!
Powstał hałas. Z hałasu nic nie można było zrozumieć, tylko jedno słowo: Cyrek.
— Ta psiakrew! Ta nas gubi...
— Djabłu duszę zaprzedał!
— Ksiądz pleban... — począł pisarz.
Nie słuchali go. Zajadłość na Cyrka rosła; dopowiadali o nim coraz to nowsze historje.