— W cieple może się prędzej ruszy... — szepnęła do siebie i zabrała się do gniecenia bryndzy na szerokiej misce, lejąc mleko słodkie i bijąc pół kopy jaj.
Dwaj chłopcy przybliżyli się ku niej.
— Mamusiu, co to będzie? — zapytał nieśmiało młodszy.
— Kołacze będą...
— Dziś?... — spytał starszy.
— Dziś póst... nie wiesz o tem? Wilija...
— To nic nie będziemy jeść, bo mama powiedziała Teresie, że dopiero na wieczór ugotuje...
— Na wiliją... — oświadczyła matka.
— To dopiero wieczór wilija?... — pytał żałośnie młodszy.
— Cały dzień wilija, ale się dopiero na wieczór je...