— No, cóż takiego?

— Kiedy ja już wiem, że wy mi nie powiecie.

— Przecie zapytać możecie.

— Czy też jest to piekło, czy go niema?

— Hm...

— A nie mówiłech, że mi nie powiecie! — rozśmiał się gorzko i nieswojo.

Chwilę milczeliśmy wszyscy. Wreszcie pogońca, powstając, ozwał się:

— Ja tak uwazuję, że każdy piekło swoje w sobie nosi.

— Może i to być — szepnął stary. I zabrali się do orania.

III