— Pewnie za złodziejami? — dorzucił Antek śmielej, wynosząc flachę z komory.

— I za złodziejami, i za drugim! Przepijcie do nas, gospodarzu!

Napił się z nimi. Przypięli się do jajecznicy, jaże1041 łyżki dzwoniły.

Wszyscy siedzieli cichuśko kiej1042 te przytrwożone trusie1043.

Strażnicy wymietli miskę do czysta, przepili jeszcze gorzałką i starszy obcierając wąsy rzekł uroczyście:

— Dawno was wypuścili z turmy, a?

— Niby to pan starszy nie wiedzą!

Rozdygotał się ździebko1044.

— A gdzież to Rocho? — spytał nagle starszy.

— Któren1045 Rocho? — zrozumiał w mig i znacznie się uspokoił.