A cóżeś to ty sam, człowieku, który się puszysz a dmiesz, a wynosisz hardo ponad wszelkie stworzenie?
Tym wiatrem jeno jesteś, co nie wiada127, skąd przychodzi, nie wiada, po co się miecie, i nie wiada, kaj się rozwiewa...
I ty się masz panem wszystkiego świata, człowieku?
A bych ci kto raje dawał — opuścić je musisz.
Bych ci kto wszystkie moce dawał — śmierć ci je wydrze.
Bych ci kto rozum przyznał największy — próchnem ostaniesz.
I nie przemożesz doli, mizeroto, nie przezwyciężysz śmierci, nie...
Boś ano bezbronny, słaby i płony128 jako ten listeczek, którym wiater żenie129 po świecie.
Boś ano, człowieku, w pazurach śmierci, jako ten ptaszek z gniazda podebrany, co se piuka130 radośnie, trzepoce, przyśpiewuje, a nie wie, że go wnet zdradna ręka przydusi za gardziel i lubego żywota zbawi.
O duszo, po cóż dźwigasz człowieczego trupa, po co?