Na szczęście przerwał czytanie i zajrzał jej głęboko w oczy.
— Prawda, jakie śliczne, co?
— Juści, co śliczności... Jakbym tego kazania słuchała.
Jaże oczy mu rozbłysły, a na twarz wystąpiły kolory, gdy zaczął rozpowiadać, czytając raz jeszcze te miejsca, kaj było o polach i lasach, ale mu przerwała:
— Przeciek i dziecko wie, co w borach rosną drzewa, w rzekach jest woda i sieją na polach... To po co ta drukować o tym wszyćkim?
Jasio aż się cofnął ze zdumienia.
— Mnie to się jeno spodobają takie historie o królach, o smokach albo i o strachach, co to jak się o nich słucha, to jaże mrówki człowieka obłażą i jakby zarzewia1123 nasuł1124 do piersi. Jak Rocho nieraz powiedają takie historie, to bym go słuchała dzień i noc. A czy pan Jasio ma o tym książki?
— A któż by czytał takie bajdy! — buchnął wzgardliwie, głęboko zgorszony.
— Bajdy! Hale, przeciek Rocho czytał o tym i z drukowanego.
— Głupstwa wam czytał i same cygaństwa!