— Płacicie zaraz, to bierzcie, ale na bórg nie dam ani ziarnka.
Zafrasowała się wielce, bo juści, że przyszła bez pieniędzy.
— Tomek z nim trzyma za jedno, to niechaj uprosi o kaszę.
Obraziła się i rzekła wyzywająco:
— Juści, co trzyma z księdzem i trzymał będzie, ale tutaj już więcej jego noga nie postoi.
— Mała szkoda, krótki żal! Spróbujcie mleć gdzie indziej.
Odeszła, wielce skłopotana, bo w domu nie było już ani grosza; lecz natknąwszy się na kowalową, siedzącą pod zawartą kuźnią, rozżaliła się przed nią i zapłakała na młynarza.
Ale kowalowa ozwała się z prześmiechem:
— To wam jeno rzeknę, co już niedługie to jego panowanie.
— Hale, a któż to da radę takiemu bogaczowi, kto?