— To me proś w dziewosłęby1130 i sprawiaj wesele choćby zaraz po żniwach.

Nie poszło mu to w smak, bo skrzywił się i zagadał znowu o Jaśku; a wywiedziawszy się wszystkiego, jął rozpowiadać o Szymkowej gospodarce, wyznając przy tym — niby to niechcący — że Jędrzych mówił Nastusi pod sekretem, jako Dominikowa ma podać do sądu o grunt Jagusi po Macieju.

— Ociec zapisali, to jej nikto nie zapiera. Juści, że samej ziemi nie oddam, ale święcie zapłacę, co warta! Kłótnica, chce się jej procesów!

— Prawda to, że Jagusia zapis oddała Hance? — pytał ostrożnie.

— Cóż z tego, kiej nie odpisała się u rejenta.

Mateusz jakoś poweselał i nie mogąc się już powstrzymać, zatrącał w rozmowie raz po raz o Jagusię, sielnie ją sobie chwaląc.

Antek pomiarkowawszy, o co mu idzie, rzekł szydliwie:

— Słyszałeś, co to znowu o niej wygadują?

— Baby zawdy łatki jej przypinały.

— Za Jasiem organistów lata pono kiej suka — dodał z rozmysłem.