— Organiściak jeno, a jak się to wybrał galancie.
— Matka się też puszy kiej ten indor.
— Już od Wielkiej Nocy jest w tych księżych szkołach.
— Proboszcz go sprowadził na odpust do pomocy.
— Stary sknerzy i z ludzi zdziera, ale na niego nie żałuje.
— Juści! Bo to nie honor, jak księdzem ostanie?
— Ale i profit miał będzie.
Szeptali dokoła, jeno co Jaguś niczego nie słyszała, wodząc za nim oczami, kaj się tylko poruszył.
Właśnie i suma się skończyła. Jeszczech ta181 z ambony ksiądz wygłaszał zapowiedzie i wypominki, ale już naród z wolna odpływał i dziady podniesły jękliwe głosy, a całym chórem jęły wyciągać, skamląc proszalne pieśni.
Hanka też ruszyła ku wyjściu, gdy przecisnęła się do niej Balcerkówna z wielką nowiną.