— Zawrzyjcie gębę, bo chociem ślepa, ale jeszczech zmacam drogę do waszych kudłów — groziła, zaciskając kij w garści.

— Spróbujcie! Tknij me jeno, tknij! — wrzeszczała wyzywająco.

— Hale, spasła się na cudzej krzywdzie i będzie się tera czepiała ludzi kiej rzep psiego ogona.

— W czym cię to ukrzywdziłam, w czym?

— Jak twojego wsadzą do kreminału, to się dowiesz!

Wójtowa skoczyła z pięściami; szczęściem, co Hanka zdążyła ją odciągnąć i ostro powstała na obie:

— Loboga, kobiety, a toć karczmę robicie z mojej chałupy.

Przymilkły na to oczymgnienie, sapiąc jeno a dysząc. Dominikowej jaże łzy pociekły spod szmat, jakimi miała przewiązane oczy, i lały się ciurkiem po wynędzniałej twarzy; jeno co pierwsza się opamiętała i przysiadłszy, westchnęła, rozwodząc ręce:

— Jezu, bądź miłościw mnie grzesznej!

Wójtowa wyleciała z chałupy kiej oszalała, ale zawróciwszy już z drogi, wraziła głowę przez okno i zaczęła wołać do Hanki: