— W karczmie, w tańcu, przy wszystkich przecież!
— Hale, w karczmie tylko! Hale!... — wykalkulował bowiem, że kiedy to jej zapaskę znalazł w opłotkach, musiała wychodzić do Antka.
Nie dał się więc przekonać, nie wierzył niczemu i twardo stał przy swoim, a na zakończenie powiedział:
— Dobry człowiek jestem, zgodliwy, wszyscy o tym wiedzą, ale jak mnie kto chlaśnie batem, gotówem oddać kłonicą.
— Bijcie, kto wama161 winowaty, ale nie krzywdźcie, bo z krzywdy każdej pomsta rośnie.
— Któren swojego broni, nie krzywdzi!
— Jeno byście w porę uwidzieli, kaj się wasze kończy!
— Grozicie, widzę!
— Swoje tylko powiadam, a wy zbytnio w siebie dufacie. Baczcie i na to, że kto na innych kładzie znaki — sam taki!
— Dosyć mi waszych nauk i przypowiastek, swój rozum też mam! — rozgniewał się.