— Nie krzycz... cicho, Jaguś...

— Kiej muszę... wścieknę się abo co!

— Dziw mi serce nie rozpęknie!

— Spalę się... loboga, puść... daj odzipnąć...


— O Jezu... bo zamrę... o Jezu!...

— We świecie jedyna...

— Jantoś! Jantoś!...


...Jako te soki, żywiące skryto pod ziemią, budzą się o wiośnie każdej, rozprężają nieśmiertelną żądzą, prą do się przez zwały świata, z krańców ziemi płyną, niebami kołują, aż się odnajdą, przepadną w sobie i w świętej tajemnicy poczną, bych się potem stać zdumionym oczom: wiośnianą porą albo kwiatem, duszą człowieczą łebo poszumem drzewin zielonych...