— Czego chcecie, mówcie! — zawołał ostro, zniecierpliwiony milczeniem.
— A to... mów, Antek... a to przyślim wedle tego zapisu... — jąkała kowalowa.
— Zapis zrobiłem, a ślub w niedzielę... to wam rzeknę!
— To wiemy, ale nie o to przyślim.
— A czego?
— Zapisaliście całe sześć morgów!
— Bom tak chciał, a zechcę, to w ten mig zapiszę wszystko...
— Jak wszystko będzie wasze, to zapiszecie! — powiedział Antek.
— A czyjeż to jest, co? Czyje?...
— Dziecińskie, nasze.