— Hale, hale?

— Przeciech! Wawrzonowa słyszała, co wygadywał w karczmie.

— Że go to nie prosili do muzyki?

— Stary chciał, ino Dominikowa się przeciwiła, wszyscy wiedzą, co było, to jakże?...

— Przykłada każdy, a widział kto?

— To niby po próżnicy pogadują!

— A Bartek Kozieł wypatrzył ich na zwiesnę w boru...

— Kozieł jest złodziej i cygan, miał z Paczesiową sprawę o świnię i bez złość wygaduje...

— I inni mają oczy widzące, mają...

— I źle się to skończy, obaczycie... juści, mnie to nic do tego, ale tak myślę, że się Antkom krzywda stała i dzieciom, to i kara przyjść przyjdzie za to.