Jak jej ślub dawali;

Cztery świece zapalili,

W organy zagrali.

Myślałaś, dziewczyno,

Że ci zawsze będą grać?...

Wczoraj trochę, dzisiaj trochę...

A na całe życie płacz...

Da dana! A na całe życie płacz!

Na ganku przed progiem czekał już Boryna, kowalowie i Józka.

Dominikowa wniosła przodem w węzełku skibkę chleba, soli szczyptę, węgiel, wosk z gromnicy i pęk kłosów poświęconych na Zielną, a gdy i Jaguś próg przestąpiła, kumy ciskały za nią nitki wyprute i paździerze, by zły nie miał przystępu i wiodło się jej wszystko.