— Z urzędu wie, to musi być, co i prawda. Ale latoś1466 sporo narodu wybiera się do Częstochowy. Organiścina pono1467 idzie i powiadała, co sam proboszcz poprowadzi kompanię!

— A któż mu to poniesie brzucho! — zaśmiała się Jagustynka. — Sam go nie udźwignie bez tylachny1468 karwas1469 drogi. Obiecuje, jak zawdy.

— Byłam już parę razy z kompanią, ale bym co roku chodziła — westchnęła Filipka zza wody.

— Na próżniaczkę1470 kużden1471 łakomy.

— Jezu! — ciągnęła gorąco, nie bacząc na przycinki. — A dyć to człowiek jakby szedł do nieba, tak mu jest w tej drodze lekko i dobrze. A co się napatrzy świata, a co się nasłucha, co się namodli! Jeno1472 parę niedziel, a widzi się człowiekowi, jakoby na całe roki zbył się1473 bied a turbacji. Jakby się potem na nowo narodził!

— Prawda, to łaska boska tak krzepi! Juści1474 — przytwierdzały niektóre.

Od wsi, ścieżką nad rzeką, między szuwarami a gęstą, młodą olszyną, przemykała się ku nim jakaś dziewczyna. Hanka przysłoniła oczy od słońca, ale nie mogła rozeznać, dopiero z bliska poznała Józkę, która leciała, jak jeno mogła, już z dala krzycząc i wytrząchając rękami:

— Hanuś! Antek wrócili! Hanuś!

Hanka prasnęła motyczką i porwała się kiej1475 ptak do lotu, ale się w mig opamiętała, opuściła podkasany wełniak i chocia1476 ją ponosiło, chocia serce się tłukło, że tchu brakowało i ledwie poredziła1477 przemówić, rzekła spokojnie jakby nigdy nic:

— Róbcie tu same, a na śniadanie przychodźta do chałupy.