— Hale, jeszcze się nie utrzyma i zleci!
— A mało go to już woziłem na źróbce! Przeciek trzymał go będę, chłopak jaże piszczy do konia. — Zabrał go i usadził na jakiejś starej szkapie, wlekącej się ze łbem opuszczonym, Pietruś chycił się rączynami grzywy, zabił gołymi piętami końskie boki a krzykał radośnie.
— Jaki to chwat! parobek mój kochany! — szepnął Antek, skręcił zaraz w pole i miedzami dobierał się drogi biegnącej za stodołami.
Słońce tylko co zaszło i całe niebo stanęło we złocie i bledziuśkich zieleniach, wiater ustał, zboża zwiesiły ociężałe kłosy, a po rosach leciały wsiowe1637 wrzawy i jakieś dalekie przyśpiewki.
Szedł z wolna, jakby ociężony spominkami, gdyż Jagusia przychodziła mu na pamięć, raz po raz widział przed sobą jej modre oczy i lśniące zęby, i te czerwone nabrane1638 wargi, tchnące tak jakoś z bliska, jaże1639 się wzdrygał i przystawał. Jak żywa mu stawała, przecierał oczy odganiając ją z pamięci, ale kieby1640 na przekór szła pobok1641, biedro w biedro jak niegdyś i jak niegdyś zdało się od niej buchać lubym żarem, aże1642 krew uderzała mu do głowy.
— A może i dobrze, co1643 ją wypędziła z chałupy! Kiej1644 ta zadra mi uwięzła, kiej ta boląca zadra. Ale co było, to i nie wróci — westchnął z dziwnie ściśniętym sercem. — Nie sposób. — I prostując się rzucił ostro sam sobie:
— Skończyło się psie wesele! — wszedł już w obejście.
W podwórzu gwarno było i ludnie, krzątali się kole1645 wieczornych obrządków, Józka krowy doiła pod oborą wydzierając się piskliwą nutą, zaś Hanka kluski zagniatała na ganku.
Antek przerzekł1646 cosik1647 do Pietrka, pojącego konie, i wszedł oglądać ojcową stronę, przyleciała za nim Hanka.
— Trza1648 będzie wyporządzić i przeniesiemy się tutaj. Jest to wapno?