Śmiali się niemało rozpowiadając o tym Jagustynce wracającej z boru, stara skrzywiła się wzgardliwie i rzekła:
— W przypołudnie zbierał la2339 cię, Nastuś, jagódki, ale matka mu odebrała.
VII
Pociągnęła do Borynów niesąc2340 czerwonych jagód la2341 Józki, a że właśnie Hanka doiła krowy przed chałupą, przysiadła pobok2342 na przyźbie2343, rozpowiadając szeroko, jak to Nastusię obdarzają.
— Hale, na złość Dominikowej to robią — zakończyła.
— Nastce to zarówno, ale trza by i mnie co ponieść — szepnęła Hanka.
— Narychtujcie2344, to zaniesę2345 — nastręczała się skwapnie, gdy z izby rozległ się słaby, proszący głos Józki:
— Hanuś, dajcie jej moją maciorkę! Zamrę pewnikiem, to Nastuś za to zmówi za mnie jaki pacierz.
Trafiło to Hance do myśli, bo zaraz kazała Witkowi wziąć prosię na postronek i pognać do Nastusi, gdyż iść samej czegoś się wagowała2346.
— Witek, powiedz ino, co to maciorka ode mnie! A niech przyleci rychło, bo ja się już ruchać2347 nie poredzę2348! — zaskarżyła się boleśnie, chorzało bowiem biedactwo od tygodnia, leżała po drugiej stronie chałupy spuchnięta, w gorączce i cała obwalona krostami, zrazu wynosili ją na dzień do sadu pod drzewa, bo skamlała o to żałośnie.