— Sielny2557 pan, ma wolę, juści, wszy go same niesą po wolności!
— Rychtyk2558 i wiechcie z butów tak samo by nauczały!
— Kury zmacać nie poredzi, a będzie tu występował! Gnojek jucha! Baran!
Stary zeźlił się srodze, ale jeno powiedział:
— Ścierwy! Już nawet siwych włosów nie poszanują!
— A to i każdą siwą kobyłę trza by uważać jeno2559 za to, co siwa, hę?
Gruchnęły śmiechy i wraz zaczęli się odwracać podnosząc oczy na dach kancelarii, kaj2560 wlazł stójka i chyciwszy się komina patrzył w dal.
— Józek, a zamknij gębę, bo ci jeszcze co wleci! — krzyczeli z prześmiechem, gdyż całe stado gołębi kołowało nad nim, ale on naraz zawrzeszczał:
— Jedzie! Jedzie! Już na skręcie z Przyłęku!
Gromada jęła2561 się ściągać pod dom i zwierać coraz gęściej, cierpliwie spozierając2562 na pustą jeszcze drogę.