— Dopraszam się łaski wielmożnego naczelnika, co rzeknę, jako to po swojemu miarkuję2616: szkołę juścić uchwalić uchwalim, ale widzi się2617 nama2618, co2619 za dużo złoty i groszy dziesięć z morgi. Czasy teraz ciężkie i o grosz trudno! To jeno chciałem rzec.

Naczelnik nie odpowiedział zatopiony w jakowychś dumaniach, że jeno kiej niekiej2620 kiwnął głową jakby przytakująco i oczy przecierał, więc ośmielony tym wójt siarczyście przemawiał za szkołą; po nim i jego kamraty parły do tego samego, młynarz zaś pyskował najżarliwiej, nie zważając na ostre przycinki Grzelowych stronników, aż wreszcie zgniewany Grzela zawołał:

— Przelewamy jeno z pustego w próżne — i upatrzywszy sposobną porę przystąpił i śmiało spytał:

— A niby jaka to ma być ta nowa szkoła?

— Jak i wszystkie! — wyrzekł otwierając oczy.

— To my akuratnie takiej nie potrzebujemy!

— Na swoją uchwalim i pół rubla z morgi, a na inszą2621 ni szeląga.

— Co nam taka szkoła, moje uczyły się bez2622 trzy roki, a też ni be, ni me.

— Ciszej, ludzie, ciszej!

— Rozbrykały się barany, a wilk jeno patrzeć, jak skoczy na stado.