— Ty kto takoj2645? — spytał naczelnik wpierając w niego oczy.

Zadrżał, ale rzekł śmiało wskazując papiery, leżące na stole:

— Tam stoi napisane. Nie sroka me2646 zgubiła — dodał zuchwale.

Naczelnik pogadał cosik z pisarzem, a ten pokrótce ogłosił: jako2647 Antoni Boryna, pozostający pod śledztwem karnym, nie ma prawa brać udziału w zebraniu gminnym.

Antek poczerwieniał z gniewu, lecz nim się zebrał na słowo, naczelnik wrzasnął:

— Poszoł won2648! — i wskazał go oczami strażnikom.

— Nie uchwalajta, chłopcy! prawo za nami! nie bójta się niczego! — krzyknął zuchwale Antek.

I odszedł wolno ku wsi, spozierając na strażników kiej2649 wilk na kondle2650, że ostawali coraz dalej.

Ale w gromadzie zagotowało się z nagła kieby2651 w tym kotle, wszyscy naraz zaczęli prawić, krzyczeć i sprzeczać się zajadle, że już nie dosłyszał nikogo, a jeno2652 pojedyncze słowa klątw, pogróz2653 i przekpiwań latały nad głowami kiej2654 kamienie. Jakby ich zły2655 opętał, tak się wydzierali zapalczywie, a nikto2656 nie poredził2657 wyrozumieć, skąd to przyszło i laczego2658?

Spierali się o szkołę, o Antka, o wczorajszy deszcz, kto zeszłoroczne szkody przypominał sąsiadowi, kto folgę2659 jeno dawał wątrobie, kto zaś la2660 samego sprzeciwu się kłyźnił2661, że powstał taki męt, taki wrzask i zamieszanie, co2662 się już widziało, jako2663 leda2664 chwila wezmą się za łby i orzydla2665. Próbował spokoić Grzela, próbowali drugie2666, nie przemogli jednak opętania. Wójt dzwonił, jaże2667 mu drętwiały kulasy2668, przywołując do porządku, i takoż na darmo. Kiej te rozjuszone indory skakały sobie do oczów, ślepe już i głuche na wszystko.