— Ma za co przepraszać Pana Boga, ma...
Jasio miał duszę czystą kieby2887 ten najbielszy kwiat, to i nie zrozumiał przytyku, a że przychodziła do nich, że ją wszyscy w domu lubili, że widział, jaka była pobożna, to mu ani postało w głowie jakie niebądź posądzenie; zdziwił się tylko teraz, że od jego przyjazdu nie była jeszcze ani razu.
— Właśnie posłałam po nią, bo mam dużo do prasowania — odrzekła matka.
I przyszła wkrótce tak wystrojona, że Jasio aż się zdumiał.
— Cóż to, idziecie na wesele?
— A może przysłali do was z wódką? — zapiszczała któraś z dziewczyn.
— Zaśby ta kto śmiał, dyć bym go przepędziła na cztery wiatry! — ośmiała się kraśniejąc2888 kieby2889 róża, że to wszyscy na nią patrzeli.
Stara zapędziła ją zaraz do prasowania, poleciały za nią organiścianki wraz z Jasiem i tak się im wkrótce zrobiło wesoło, tak gruchali śmiechem z bele2890 głupstwa i wrzeszczeli, jaże2891 organiścina musiała przykarcać:
— Cichocie, sroki! Jasiu, idź lepiej do ogrodu, nie wypada ci tu suszyć zębów.
To rad nierad wziął książkę i powlókł się jak zwykle w pole, i tam kajś2892 daleko za wsią, na miedzach, pod gruszami, na granicznych kopcach, przesiadywał zagłębiony w czytaniu albo jeno2893 se2894 medytujący.