— I cięgiem2922 se2923 kupuje wstęgi a stroiki — dogadywały zawistnie, bo znów od jakiegoś czasu, niech się jeno2924 pokazała na wsi, chodziły za nią babie spojrzenia ostre kiej2925 pazury i jadowite kieby2926 żmije. Brały ją też na ozory przy leda sposobności, a nicowały, że niech Bóg broni, nie mogły jej bowiem darować, że się stroiła jak żadna i że była ponad wszystkie urodniejsza, żeby już nie spominać, co wyprawiała z chłopami.
— Wynosi się nad drugie, jaże2927 trudno ścierpieć!
— I przystraja się kieby dziedziczka i skąd to na to bierze!
— Cie, a za cóż to wójt ma u niej łaski?
— Powiadają, jako i Antek nie skąpi — przepowiadały se na ucho gospodynie zebrawszy się w opłotkach Płoszkowej.
— Antek dba tyla o nią, co pies o piątą nogę — wtrąciła Jagustynka — tam jest w przygodzie ktoś drugi! — zaśmiała się tak domyślnie, że jęły2928 ją molestować na wszystkie świętości, ale się nie wygadała, jeno2929 im w końcu rzekła:
– Ja to plotów nie roznoszę. Macie oczy, to wypatrzcie same.
Jakoż od tej chwili sto par ślepiów jeszcze zacieklej poszło na prześpiegi trop w trop za Jagusią, kiej te gończe za zajączkiem.
Ale Jagusia, chociaż na każdym kroku spotykała te przyczajone, stróżujące ślepie, nie domyślała się niczego; co ją tam zresztą obchodziło, kiej2930 mogła w każdej porze obaczyć Jasia i topić się w jego oczach na śmierć.
Na organistówkę zaglądała prawie już co dnia i zawdy2931 w takim czasie, gdy Jasio był w domu, że nieraz kiej2932 zasiadał z bliska i kiej poczuła na sobie jego spojrzenie, to dziw nie omdlewała z lubości, oblewał ją war, nogi się trzęsły i serce łomotało kieby młotem, zaś indziej, gdy w drugim pokoju nauczał siostry, to jaże2933 dech przytajała zasłuchana w jego głosie niby w tym słodkim dzwonieniu, aż organiścina spostrzegła: