— Otworzyć! — rozkazał grzmiąco jakiś starszy.
— Przeciek3004 wywarte3005! — odburknął Antek dźwigając się z ławy.
Urzędnik wraz z żandarmami wszedł do chałupy, zaś strażnicy rozlecieli się pilnować sadu i obejścia.
Na drodze zebrało się już z pół wsi, przyglądając się w milczeniu, jak przetrząsali dom kieby3006 kopę siana. Antek musiał im wszystko pokazywać i otwierać, a Hanka siedziała pod oknem z dzieckiem przy piersi.
Juści, co3007 szukali na darmo, ale tak penetrowali wszędy3008 nie przepuszczając zgoła niczemu, że nawet któryś zajrzał pod łóżka.
— A siedzi tam i właśnie czeka na waju3009! — mruknęła.
Starszy dojrzał na stole jakieś książeczki przyciśnięte Pasyjką, skoczył do nich kiej3010 ryś i jął3011 je pilnie przeglądać.
— Skąd je macie?
— Musi być, co3012 Rocho je położył, to se3013 i leżą.
— Borynowa niegramotna! — tłumaczył wójt.