— Na prześpiegi3168 za nią nie chodzę, bo me3169 ni parzy, ni ziębi, ale są, które widują co dnia, jak się schodzi w boru3170 z Jasiem, to po miedzach...
— Sprać jedną i drugą, to by wnet przestały plotkować.
— Spróbuj, może się wystraszą i przestaną! — mówił z wolna, zatargała nim nagła, strasznie szarpiąca zazdrość o Jagusię, a już te myśle3171, że Mateusz może się z nią ożenić, kąsały go kieby3172 rozwścieklone psy.
Nie odpowiadał na jego zaczepne i często przykre słowa, bych3173 się jeno3174 nie wydać ze swoją męką, ale na rozstaniu nie poredził3175 się już wstrzymać i rzekł ze złym prześmiechem:
— A któren się z nią ożeni, sporo szwagrów miał będzie...
Rozeszli się dosyć ozięble.
Mateusz, odszedłszy parę kroków, roześmiał się cicho i pomyślał:
— Musi go trzymać z daleka, to się na nią źli a pyskuje. A niechta se3176 lata za Jasiem, taki dzieciuch. Barzej3177 ją tam ciągnie ksiądz niźli chłopak.
Rozmyślał pobłażliwie, bo wywiedziawszy się od Antka co do tego zapisu po Macieju, już stanowczo umyślił się z nią ożenić. Zwolnił kroku i rozliczał se w myślach, po ile to trza by mu spłacać Jędrzycha i Szymka, bych3178 samemu ostać na gospodarce, na całych dwudziestu morgach.
— Stara przykra, juści, ale przeciek3179 nie bedzie wiekowała3180.