— Ale szkoda, ta graniasta to sielna18 krowa.
— I... nie na biedaka trafiło.
— A tak i bydlątka żal, co się zmarnuje.
— Gospodyni Boryna nie ma, to wszystko leci kiej przez sito.
— A bo to Hanka nie gospodyni?
— La siebie... jakby na komornym u ojca siedzą, to juści patrzą, aby ino na swoją stronę coś niecoś urwać, a ojcowego niechta pies pilnuje.
— A Józka, że to jeszcze skrzat głupi, to i cóż poradzi?
— Hale, albo to Boryna nie mógłby gront oddać Antkowi, co?
— A sam pójdzie do nich na wycug, co?... Starzyście, Wawrzku, a do cna jeszcze głupi — zaczęła żywo Jagustynka. — Ho, ho, Boryna jeszcze krzepki, może się ożenić, a głupi by był, żeby dzieciom zapisywał.
— Hale, krzepki to juści, że jest, ale już ma ze sześćdziesiąt roków.