— Dziecińskie, nasze.
— Głupiś jak ten baran! Grunt jest mój i zrobię z nim, co mi się spodoba!
— Zrobicie abo i nie zrobicie...
— Ty mi wzbronisz, ty!
— A ja, a my wszystkie, a nie, to sądy wam wzbronią! — krzyknął, bo już nie mógł ścierpieć i buchnął zapamiętałością.
— Sądami mi wygrażasz, co? Sądami! Zamknij ty gębę, pókim dobry, bo pożałujesz! — krzyczał przyskakując do niego z pięściami.
— A ukrzywdzić się nie damy! — wrzasnęła Hanka podnosząc się na nogi.
— A ty czego? Trzy morgi piachu wniesła i starą płachtę, a będzie tu pysk wywierała?
— Wyście i tyla Antkowi nie dali, nawet tych jego morgów matczynych, a robimy wam za parobków, jak te woły.
— Sprzątacie za to z trzech morgów.