— Używają se gospodarze, używają — westchnął ciężko. — Młynarze byli?

— Byli, ino rychlej poszli.

— Narodu dużo?

— Kto by ta porachował?... Aż się przelewało w chałupie.

— Przyjmowali suto?

— Kiej we dworze jakim. Mięso całymi michami roznosili, a co gorzałki wychlali, a co piwa, co miodu! Samych kiełbas były trzy niecki czubate.

— Przenosiny kiedy?

— A dzisiaj na odwieczerzy.

— Użyją se jeszcze, nacieszą się... Mój Jezu, myślałech, że jaką kosteczkę ogryzę i podjem se choć raz do sytu, a tu leż, zdychaj i nasłuchuj, jak się drugie zabawiają.

Witek poszedł spać.