— Te, trąba, zjadłeś fis131 jak skwarek! — powtórz od Laudamus pueri...
— Na Gody132 to już? — spytała, że to nieobyczajnie było siedzieć jako ten mruk.
— Tak, parafia wielka, porozrzucana, a wszystkim przecież trzeba opłatki roznieść przed świętami, to i wczas zaczynać muszę.
— Z pszenicy to?
— Spróbujcie.
Podał jej jeszcze gorący opłatek.
— Zaśbym tam śmiała jeść!
Wzięła go przez zapaskę i przeglądała pod światło ze czcią i trwogą jakąś.
— Jak to na nim wyciśnięte historie różne, Jezus!
— Na prawo, w pierwszym kółku, to Matka Boska, święty Jan, Pan Jezus, a w drugim kółku... widzicie... żłób, drabinę, bydlątka... Dzieciątko Jezus na sianie, święty Józef, Matka Boska, a tu klęczą trzej królowie... — objaśniała organiścina.