— A kiej wszedłem, to udałaś, że mnie nie widzisz...
— Głupi... miałam patrzeć, żeby co pomiarkowali! ale mę tak w dołku ścisnęło, że dziw nie spadłam ze stołka... ażem wodę piła na strzeźwienie...
— Najmilejsza moja!...
— Siedziałeś z tyłu, czułam, ale bojałam się popatrzeć na ciebie, bojałam się zagadać... a serce to mi się tak tłukło, tak kołatało, że ludzie musieli słyszeć... Jezus! o małom nie krzykała z kuntentności300!...
— Miarkowałem, że cię u Kłębów zastanę i razem wyjdziemy...
— Do dom chciałam bieżyć, a zniewoliłeś...
— Nie chciałaś to, Jaguś, co?...
— Hale... nieraz myślałam, by się tak stało... nieraz...
— Myślałaś tak! Myślałaś — szeptał namiętnie.
— Zaśby nie, Jantoś! a cięgiem, cięgiem... Tam za przełazem niedobrze...